Schemat, czy elastyczność? Jak przekonania ustawiają nasze działania w trybie autopilota.

Czy wiesz, że to nie brak narzędzi do zarządzania zadaniami, lecz nie wspierające przekonania sabotują Twój dzień pracy i zmniejszają efektywność? Jak rozpoznać, kiedy to Ty rządzisz kierowcą wewnętrznym, a kiedy on Tobą? I wreszcie – jak możesz zapewnić sobie większą elastyczność psychiczną i decyzyjność, zamiast tkwić w mechanicznym „autopilocie”?
W tym odcinku zajrzymy pod maskę naszych codziennych wyborów i mechanizmów, które sterują naszym zachowaniem w pracy. Zastanowimy się, jakie głębokie przekonania na temat siebie, innych i świata ukryte są w Twojej podświadomości, i jak wpływają na Twoją efektywność, relacje zespołowe czy zdolność podejmowania decyzji. Dowiesz się, czym są przekonania kluczowe i pośredniczące, jak określić swoją „pozycję życiową” (OK–OK czy może raczej „ja nie jestem OK – ty jesteś OK”?) oraz co kryje się za wewnętrznymi komendami – driverami typu „Bądź doskonały” czy „Sprawiaj przyjemność”.
Samoświadomość lidera – tyle jest testów DISC i FRIS, ale ja wolę trochę głębiej
Szósty odcinek. W mojej głowie zaczynają się już rozkminy – o czym kolejno powinnam nagrywać, żeby wiedza mogła się krok po kroku rozbudowywać… Po dłuższym namyśle doszłam do wniosku, że nie da się tego zrobić liniowo, bo tematy i tak układają się w siatkę zależności. Będę więc sygnalizować, co się z czym łączy i w którym odcinku znajdziecie uzupełnienia.
Dziś wracamy do podstaw – do osobowości. Trochę już o niej było w drugim odcinku, ale dziś chcę się dokopać głębiej. Każdy z nas mierzy się z mniejszymi lub większymi wyzwaniami i bardzo często te wyzwania powodują, że trudno nam osiągać zamierzone cele, a podobne kłopoty powracają jak bumerang. Dwa kroki do przodu, jeden w tył…
Kiedy rozglądacie się wśród przedsiębiorców albo współpracowników, na pewno zauważacie różne typy osób. Takie, które mają tendencję do dominacji, do zdobywania celów po trupach – i takie, które za wszelką cenę chcą wszystkim pomagać. Te, które takiej pomocy wciąż oczekują i sprawiają wrażenie, jakby same nie były w stanie ruszyć z miejsca, ale i takie, które co by się nie działo, zakładają, że i tak będzie źle, więc nie warto się starać.
W biznesie popularne są testy DISC, FRIS i tym podobne, które starają się opisać te różnice i zwrócić uwagę na mocne i słabsze strony. Ja wolę trochę głębszą wiedzę. Odcinek więc dla ambitnych, którzy wiedzą, że ta ambicja się opłaca. Bo jak wiem, co leży u podstaw mechanizmów rządzących moim zachowaniem, nie wydatkuję energii na siłową zmianę mechanizmu, ale planuję zmianę u podstawy właśnie. Wtedy mechanizm przestaje być potrzebny.
Osobowość to, w dużym uproszczeniu, trwały sposób, w jaki myślimy, czujemy i działamy. Rozwija się na bazie biologicznych predyspozycji – temperamentu – oraz doświadczeń, szczególnie tych z dzieciństwa i wczesnej młodości. Dziś pooglądamy jeden z kluczowych mechanizmów tej naszej wewnętrznej konstrukcji: przekonania – utrwalone sądy na temat siebie, innych ludzi i świata, oraz tego, jak powinniśmy się zachowywać, jacy powinniśmy być, żeby w tym świecie jakoś sobie radzić.
Dojrzałość emocjonalna w pracy – co mówią o nas cztery pozycje życiowe
W psychologii wyróżniamy dwa typy przekonań: kluczowe i pośredni czące. Te pierwsze tworzą się na bazie najwcześniejszych, dziecięcych doświadczeń. Są głęboko zakorzenione, zwykle nie uświadomione – dotyczą własnej wartości, bezpieczeństwa, możliwości bycia kochanym czy akceptowanym. Jeśli środowisko, w jakim się urodziliśmy, było przewidywalne i bezpieczne, a opiekunowie odpowiadali w wystarczającym stopniu na nasze potrzeby, wytworzyłyśmy więcej przekonań wspierających. Jeśli nie – raczej widzimy siebie, innych i świat w sposób mało pozytywny.
W analizie transakcyjnej przekonania kluczowe oglądamy przez pryzmat pozycji życiowych – psychologicznej postawy względem siebie i innych. Podejmujemy ją nieświadomie w dwóch wymiarach: jak odbieram siebie (pozytywnie lub nie) i jak odbieram innych (pozytywnie lub nie). To daje cztery możliwe kombinacje. Mamy swoje ulubione, ale to nie znaczy, że nigdy nie wchodzimy w inne – może się to zmieniać w zależności od sytuacji i kontekstu.
Analiza transakcyjna w zarządzaniu – jak pozycja “Ja OK, Ty OK” wygląda w praktyce (i dlaczego naprawdę niewielu w niej bywa)
Ja jestem OK – Ty jesteś OK to pozycja uważana za zdrową i najbardziej konstruktywną – tak w życiu zawodowym, jak i osobistym. Pozwala uznawać zasoby swoje i innych, sprzyja współpracy, nie drenującej rywalizacji, i pozwala utrzymywać generalnie pozytywne spojrzenie na świat. Powiązana jest z asertywnością – uznawaniem praw zarówno swoich, jak i innych ludzi do wyrażania siebie, we wzajemnym szacunku, bez ułegłości czy agresji.
Ja nie jestem OK – Ty jesteś OK to pozycja depresyjna. Osoba z tą pozycją czuje się gorsza od innych i na nieświadomym poziomie dokonuje wyborów, które prowadzą do przykrych odczuć potwierdzających swoją domniemaną niską wartość. W pracy wskaźnik iem będzie duża ułegłość i niska proaktywność – takie nadmiarowe i bezrefleksyjne szukanie kogoś, kto powie nam jak żyć, co robić.
Ja jestem OK – Ty nie jesteś OK to pozycja paranoidalna. Osoba z nią czuje się lepsza od innych i stara się, aby tak było w różnych sytuacjach – to chroni jej wcale niezbyt wysokie poczucie własnej wartości. Takie tylko pozornie wysokie. W miejscu pracy objawi się to twardym, autorytarnym, czy wręcz preśladowczym stylem zarządzania. Ta pozycja może jednak przyjąć też formę ratownictwa – ratownik zakłada, że wie lepiej, jak komoś pomóc. Tacy liderzy, pomimo że często są sprawczy i aktywni, mają tendencję do nadopiekuńczości i wyręczania współpracowników. Czują się w obowiązku sprawić, żeby wszyscy byli zadowoleni – pozwalając się niejednokrotnie naduywać.
Ja nie jestem OK – Ty nie jesteś OK to impas. Osoba z tą pozycją jest przekonana, że świat i ludzie są do niczego, podobnie zresztą jak ona sama. Czuje się bezradna, w potrzasku, zwykle nie podejmuje działań zmierzających do zmiany. Popularne: “jakiego mnie panie boże stworzyłeś, takiego mnie masz”… chyba nie trzeba tłumaczyć, jak taka osoba funkcjonuje w biznesie? No… w sumie trudno to funkcjonowaniem nazwać, bardziej wegetacją.
Nie wiem, czy się już domyślacie, ale ludzi, którzy przebywają głównie w pozycji “Ja OK, Ty OK”, to raczej wielu nie ma… Jak się nam udaje w niej bywać, to jest to sukces i właśnie ta dojrzałość, do której tak często się odnoszę. Jeśli chcecie przyjrzeć się, która pozycja jest dla Was najbardziej charakterystyczna, na mojej stronie w zakładce “Do pobrania” zamieszczam kwestionariusz skali pozycji życiowych Fredricka Boholsta. Zachęcam do autorefleksji – i pamiętajcie, że nasza pozycja zmienia się, niejednokrotnie z minuty na minutę, i jest to zupełnie naturalne.
Psychologia biznesu – co to są przekonania pośredni czące i dlaczego lista zadań nie leczy perfekcjonizmu
Większość z nas nie miała szczęścia doświadczyć głównie pozytywnych zdarzeń w swoim życiu, więc musimy się borykać z jakąś – większą lub mniejszą – liczbą niewspierających przekonań. I żeby to sobie ułatwić, tworzymy sobie własne zestawy przekonań pośredni czących. Czym one są? To takie “zasady funkcjonowania”, które wynikają z przekonań kluczowych – coś w rodzaju życiowych reguł, które mają nas chronić przed bólem albo zapewnić akceptację. Często przyjmują formę warunku “Jeśli… to…”.
Każdy z nas ma swój unikalny zestaw przekonań pośredni czących, uzależniony od indywidualnych doświadczeń, wpływów społecznych i kulturowych oraz od strategii, które w naszym życiu okazały się skuteczne. Przy czym zaznaczam – my naprawdę mamy głębokie przekonanie, że tacy po prostu jesteśmy, takie są nasze cechy osobowości i postępowanie w ten a nie inny sposób jest najlepszym pomysłem. Rzadko mamy świadomość, że to po prostu obrony, które stosujemy, żeby nie wystawić na kopniaka naszego wrażliwego brzuszka.
Zobaczcie przykład. Przekonanie kluczowe: “Jestem niewystarczający.” Przekonanie pośredni czące: “Jeśli nie będę zawsze najlepszy, to ludzie mnie odrzucą.” Skutki: taka osoba zrobi wszystko, żeby udowodnić swoją wartość – za wszelką cenę. Charakterystyczny jest tu perfekcjonizm, wynikająca z niego prokrastynacja, gdy zadanie wydaje się zbyt trudne, a lęk przed oceną powoduje impas. Jak nie mam pewności, czy zrobię idealnie, to wolę wcale nie robić. To wszystko implikuje na koniec tendencję do wypalenia zawodowego, do depresji – bo ile można wytrzymać taką wewnętrzną presję i poczucie bycia ocenianym?
Warto to podkreślić, bo masa przedsiębiorców męczy się, szukając magicznych sposobów na pozbycie się perfekcjonizmu i prokrastynacji – ale ich nie żegna się narzędziami takimi jak dobrze ułożona lista zadań. Ona oczywiście może pomóc, ale nie rozwiązuje problemu niskiego poczucia własnej wartości i lęku przed oceną. Więc jeśli mamy z tym duży kłopot, to nie kupujemy kursu zarządzania sobą w czasie, tylko maszerujemy w kierunku solidnej terapii… chyba że chcecie się męczyć do końca życia. Niestety – to nie katar, samo nie przejdzie.
Kompetencje liderskie a drivery – pięć wewnętrznych komend, które Tobą rządzą (albo nie)
Żeby pomóc Wam złapać u siebie takie przekonania pośredni czące, posłużę się koncepcją driverów – też z analizy transakcyjnej. Drivery to wewnętrzne komendy prowadzące nasze reakcje w dorosłym życiu. Jest ich pięć: “Bądź dokonały”, “Spiesz się”, “Bądź silny”, “Sprawiaj przyjemność” i “Staraj się”. Ujawniają swoją moc w odpowiedzi na przekonania kluczowe i pośredni czące. I zanim przejdziemy do szczegółów – wszystko ma swoją jasną i ciemną stronę. Drivery mogą nam pomagać lub utrudniać życie, w zależności od tego, na ile świadomie i adekwatnie do sytuacji ich używamy.
Bądź dokonały. Negatywne konsekwencje: lęk przed porażką, unikanie wyzwań, chroniczne napięcie, prokrastynacja z lęku przed porażką, sztywność poznawcza. A co cenimy w “doskonałych”? Są dokładni, rzetelni i odpowiedzialni. Sprawnie koordynują pracę, są logiczni, koncentrują się na celu, zwracają uwagę na estetykę i jakość wykonania. Mają wysokie oczekiwania dotyczące standardów i utrzymują je niezależnie od opinii innych. Nad czym warto popracować: można być rzetelnym i wystarczającym – nie trzeba być perfekcyjnym.
Bądź silny. Negatywne konsekwencje: emocjonalne wycofanie, samotność w relacji, trudność w proszeniu o pomoc, tendencja do brania na siebie zbyt wielu zadań, życie na autopilocie – z funkcją “przetrwaj”. A co podziwiamy w “silnych”? Są bardzo stabilni, dobrze radzą sobie pod presją i w stresie, myślą logicznie mimo niesprzyjających warunków. Są uważni na potrzeby innych, elastyczni. Prawdziwa siła to jednak zdolność do otwartości, autentyczności i bliskości – warto postawić na uczenie się pokazywania swojej prawdziwej twarzy, emocji i potrzeb.
Staraj się. Negatywne konsekwencje: chroniczne zmęczenie, pracoholizm, wieczny niedosyt, trudność z przyjmowaniem sukcesu i odpoczynkiem, życie jako zadanie do wykonania, nie jako doświadczenie do przeżycia. Co nam się podoba w “starających się”? Ogromna energia i entuzjazm, kreatywność, spontaniczność, odwaga w bronieniu racji. Warto zapamiętać zdanie: Mogę działać z lekkością i wybierać – a nie tylko zasługiwać.
Sprawiaj przyjemność. Negatywne konsekwencje: zanik granic, trudności z asertywnością, wewnętrzny żal i złość wypierana do środka, brak autentyczności, życie cudzym rytmem. Za co lubimy “sprawiających przyjemność”? Dbają o dobrą atmosferę, są wrażliwi, empatyczni, dobrzy słuchacze, hojni. Zasoby są naprawdę znaczące: wrażliwość, intuicja, umiejętność słuchania. A rada? Możesz być w relacji – partnerskiej czy zawodowej – i jednocześnie stawiać granice.
Spiesz się. Negatywne konsekwencje: chroniczny stres, błędy wynikające ze ślepego pędu, impulsywność, brak głębi w relacjach, wrażenie, że życie ucieka. Co cenimy u “spieszących się”? Szybkość, umiejętność optymalizacji, działanie pod presją czasu, wielozadaniowość, entuzjazm. Mała rada: nie wszystko musi być na teraz. Tempo można dobierać do sensu, nie do niepokoju. Masz prawo się zatrzymać.
Elastyczność psychiczna – po czym poznasz, że jesteś w przymusie, nie w wyborze
Najważniejsze pytanie: czy Ty rządzisz driverem, czy on Tobą – w odpowiedzi na nie uświadomione, niewspierające przekonania? Odpowiedź na to pytanie decyduje, czy transformujesz przekonania pośredni czące, czy nimi żyjesz. Warto je poznać, nazwać, a potem… wybrać, kiedy i jak je włączyć – zamiast być ich zakładnikiem. Bo wtedy zamiast biec, zyskujesz decyzyjność. Zamiast kontrolować – kierujesz. Czy muszę tłumaczyć, co to oznacza dla funkcjonowania w biznesie? Chyba nie muszę.
Wszystko więc zależy od elastyczności i możliwości wyboru strategii działania odpowiedniej do sytuacji. Po czym poznasz, czy jesteś w elastyczności czy w przymusie? Niby wydaje się to proste, ale wiadomo, jak bardzo lubimy się oszukiwać, żeby zachować pozytywny obraz siebie… Brak elastyczności to pewne przymusy w osądach siebie i innych, a towarzyszące temu emocje to często wstyd, poczucie winy, pogarda czy tak zwane “święte oburzenie”. Tu odsyłam koniecznie do odcinka o emocjach – bo bez możliwości ich identyfikowania wyśledzenie własnych przekonań będzie bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe.
Jeśli złapiesz się na tym, że to, co ci się myśli, niekoniecznie wydaje się być prawdą – warto się w to zagłębić. Co możesz zrobić? W zależności od kalibru negatywnego przekonania: słuchać podcastów, czytać dobrą literaturę, korzystać z warsztatów, rozmawiać z innymi ludźmi. Ważne jednak, żeby nie przyjmować wyjaśnień tylko dlatego, że nam trochę pasują do obrazka. Weryfikujcie wiarygodność źródeł, szukajcie dowodów potwierdzonych naukowo. Podważajcie, zastanawiajcie się, wpiszcie sobie na stałe pytanie: a co, jeśli nie mam racji? Jak inaczej można na to spojrzeć? No i terapia – jeśli nasze trudności powodują realne cierpienie.
Marketing wartości zaczyna się w środku – ćwiczenie, które przeprowadzam na warsztatach
Na koniec chcę zaproponować ćwiczenie, które często przeprowadzam podczas warsztatów. Plik zamieszczam na katarzynawojciechowska.com w zakładce “Do pobrania”. Jest wymagające, ale naprawdę warto nauczyć się je przeprowadzać i korzystać z niego regularnie.
Ćwiczenie oparte jest na koncepcji Racjonalnej Terapii Zachowań i jest narzędziem samopoznania i zmiany wzor ców myślenia. Oparte na bardzo prostym, ale potężnym założeniu: nasze emocje i działania nie wynikają bezpośrednio z sytuacji, ale z interpretacji, jakie im nadajemy. W praktyce – to nie świat nas rani, lecz sposób, w jaki o nim myślimy.
Etap pierwszy – zatrzymaj się i przyjrzyj. Zaczynamy od opisania sytuacji, która wywołała trudne emocje – z intencją, że chcemy zachować się inaczej przy podobnej okazji. To ważne: ćwiczenie zakłada gotowość do zmiany, a nie tylko wylanie emocji. Zapisujemy, co myśleliśmy, co czuliśmy i jak się zachowaliśmy. Już sam ten krok pozwala oddzielić trzy rzeczy, które w codziennym pędzie zlewają się w jedno: myśli, emocje, działanie.
Etap drugi – od słanianie konstrukcji własnego myślenia. Druga część to najciekawszy moment: sprawdzamy, czy nasze postrzeganie sytuacji nie zawiera interpretacji lub projekcji, które niekoniecznie są rzeczywistością. Następnie przyglądamy się swoim myślom przez pryzmat pięciu pytań zdrowego myślenia: czy nasz sposób widzenia świata opiera się na faktach, wspiera nasze cele, chroni nasze zdrowie, ułatwia budowanie relacji i sprzyja odczuwaniu emocji, które są dla nas konstruktywne.
Jeśli myśl nie przechodzi tego testu – uczymy się ją przeformułowywać, nie jako “fałszywą”, ale jako niewspierającą. Zastępujemy ją taką, która jest bardziej adekwatna i życiowo przydatna. To jakby dać sobie nowy język do opowiadania własnej rzeczywistości – bardziej zdrowy, elastyczny, odpowiedzialny.
To narzędzie nie daje szybkiej ulgi, ale uświadamia powtarzalne mechanizmy. Kluczowy moment to ten, gdy zaczynamy rozpoznawać powtarzalne sytuacje coraz wcześniej – aż do dnia, w którym świadomie wybieramy reakcję. To jest moment zmiany.
Z perspektywy rozwoju osobistego i zawodowego nie chodzi o to, żeby wszystko robić idealnie, być miłym dla wszystkich, nieustannie się spieszyć czy udawać siłę, kiedy w środku wszystko się trzęsie. Chodzi o to, żeby umieć wybrać, kiedy warto się zatrzymać, kiedy działać, a kiedy odpuścić. Żeby rozumieć, skąd przychodzą nasze odruchy – i nie być ich zakładnikiem.
Dlatego tak mocno wierzę w budowanie samoswiadomości, zamiast szukania magicznych trików i cudownych metod. Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy potrafimy się ze sobą spotkać – szczerze, uważnie i z ciekawością, a nie wtedy, gdy próbujemy siebie nieustannie naprawiać.
Jeśli po tym odcinku coś w Tobie zarezonowało – daj sobie chwilę na refleksję. A jeśli masz ochotę, sięgnij po materiały, które poleciłam, i zobacz, co naprawdę myślisz o sobie, świecie i innych ludziach. Może odkryjesz, że czasem wystarczy zmienić niewiele, żeby zmieniło się bardzo dużo.
Do usłyszenia w kolejnym odcinku.
Pomagam w budowaniu silnych, wyrazistych marek i projektowaniu pozytywnych doświadczeń ich klientów, w każdym punkcie styku z marką. To najlepsza droga do uzyskania stałej przewagi nad konkurencją, zadowolenia klientów i do zwiększenia Twojej sprzedaży.